Parafia Bł. Michała Kozala BM w Pruszczu Gdańskim
 
  Niedziele i Święta
7.00
8.30
10.00
11.30 ( dla dzieci)
13.00
18.00
  W święta zniesione
6.30
10.00
18.00
 
  I Piątek Miesiąca 6.30
16.30 (dla dzieci)
18.00
19.00 (dla młodzieży)
 
  W dni powszednie
6.30
18.00
 
  Spowiedz Święta:
Niedziela:
podczas Mszy Św.
Dni powszednie:
20 minut przed
Mszą Św.

Patron



Błogosławiony  Michał  Kozal  Biskup  i  Męczennik



                          
  

 

 

 

 

  Błogosławiony Biskup Michał Kozal, sufragan włocławski, męczennik Dachu, ur. się  25 IX 1893 r.  w Nowym Folwarku pod Krotoszynem. Pochodził z wiejskiej bezrolnej rodziny. Jego matka Marianna zd. Płaczek i ojciec Jan, pracowali w majątkach bogatych junkrów pruskich, ciężko zarabiając na utrzymanie rodziny. Poszczęściło się im dopiero w Nowym Folwarku. Pracowitość i fachowość Jana Kozala – ojca Biskupa –docenił jeden z licznych dzierżawców w dobrach księcia Thurn und Taxi, zniemczały Polak Tomasz Bieniek, major wojsk pruskich, który uczynił go włodarzem  najpierw w jednym a potem w trzech folwarkach. Tym samym sytuacja materialna w domu znacznie się poprawiła i umożliwiła wysłanie dwóch synów do szkoły średniej:  starszego Wojciecha do szkoły pedagogicznej w Rawiczu i najmłodszego Michała do Kónig-Wilhelm Gimnazjum w Krotoszynie. Dziewięcioletni pobyt Michała w gimnazjum wykazał jego wybitne zdolności. Na wszystkich świadectwach widniał napis „ był pierwszym uczniem w klasie.” Z powodu dyskryminacji, niewielu Polaków w tym czasie zrobiło maturę w Krotoszynskim gimnazjum. On nie tylko otrzymał świadectwo maturalne z wynikami w większości bardzo dobrymi, ale był nawet zwolniony z egzaminów ustnych, co było wtedy wielką rzadkością w stosunku do Polaków. Zaproponowano mu też stypendium rządu niemieckiego, gdyby chciał wybrać świecki kierunek studiów. Gimnazjum było też okresem kształtowania się Jego patriotycznej postawy. Należał wówczas do tajnej organizacji polskiej pod nazwą „Towarzystwo imienia Tomasza Zana”. Celem tej organizacji było organizowanie nauki historii i kultury Polski.
    Po zdaniu w 1914 roku matury, wstąpił do Seminarium Leoninum w Poznaniu. Archidiecezja gnieźnieńska i poznańska połączone były wówczas unią personalną i miały wspólne seminarium. W ciągu trzech lat pobytu w Poznaniu, a ostatniego roku w Gnieźnie wytrwale zdobywał formację duchową i intelektualną. Święcenia kapłańskie przyjął w katedrze gnieźnieńskiej 23 lutego 1918 roku, z rąk biskupa Wilhelma Kloske. Mimo wielkich zdolności nie został wysłany na studia. Kończąca się wojna światowa, śmierć ojca i wiele innych skomplikowanych spraw ówczesnych sprawiło, że na studia te nie został wysłany. Po dwóch latach wikariatu w Kościelcu koło Inowrocławia gdzie proboszczem był Stanisław Okoniewski, późniejszy biskup Chełmiński, został przeniesiony do parafii w Pobiedziskach.
    Od 1 czerwca 1920 roku został administratorem parafii św. Mikołaja w Krostkowie. Jego pobyt i działalność w tej parafii przypadły na pierwsze lata po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Będąc człowiekiem bardzo obowiązkowym, spełniał swoje zadania bardzo sumiennie, budząc tym uznanie i szacunek u parafian. Budował wśród krostkowskich parafian miłość do Ojczyzny oraz czynnie angażował się w życie społeczne. Współpracował z licznymi organizacjami i stowarzyszeniami działającymi na rzecz społeczności lokalnej. Brał udział w zebraniach, zabierając często głos w sprawach istotnych dla tutejszej społeczności, zwłaszcza odnoszących się do doskonalenia zawodowego i wychowania. Zachęcał do szczodrobliwości wobec ofiar I wojny światowej i trudnych czasów. Aktywnie współpracował z towarzystwem charytatywnym i kołami Polskiego Czerwonego Krzyża. Rozpowszechniał prasę i czytelnictwo. Wielką uwagę przywiązywał do żywych kontaktów ze szkołą. Reaktywował liczne organizacje młodzieżowe.
    W 1922 roku podejmował w Krostkowie przybywającego z wizytacją Prymasa Polski - kard. Edmunda Dalbora. Dzięki poparciu i wstawiennictwu ks. Michała Kozala, w 1923 roku Prymas Dalbor utworzył parafię rzymsko-katolicką w Białośliwiu. Pobyt Prymasa Dalbora mógł mieć wpływ na dalsze losy ks. Kozala, gdyż kilka miesięcy później otrzymał z kancelarii arcybiskupiej informację, że jest przeznaczony na stanowisko prefekta w Miejskim Katolickim Żeńskim Gimnazjum Humanistycznym w Bydgoszczy. Z chwilą objęcia w kwietniu 1923 roku obowiązków katechety i pedagoga, rozpoczął się w jego życiu okres pracy pedagogicznej. Ks. Kozal był prefektem lubianym przez młodzież i poważanym przez nauczycieli i społeczeństwo Bydgoszczy. Jego zaangażowanie w sprawy młodzieży a także rzetelna praca i prawdziwe kapłańskie życie, zwróciły na Niego uwagę Kardynała Hlonda, który powołuje Ks. Kozala z dniem 1 listopada 1927 r. na Ojca duchownego w Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Gnieźnie, a od 25 września 1929 zostaje jego rektorem. Wraz z objęciem rektorskiego stanowiska na jego barki spadło wiele obowiązków, tym bardziej, że jako człowiek o dużym poczuciu odpowiedzialności za powierzone mu zadania wszystkiego starał się dopilnować i skontrolować osobiście. Jako rektor był jednocześnie wykładowcą teologii fundamentalnej a przejściowo także liturgiki, był ceniony przez kleryków, ponieważ wykłady jego były zawsze przygotowane, jasne i zrozumiałe. Jako wychowawca kładł bardzo duży nacisk na przestrzeganie regulaminów i w ogóle na porządek. Często powtarzał łacińskie przysłowie "serva ordinem et ordo te sevabit". (zachowuj porządek a porządek będzie strzegł ciebie). Oprócz wykładów dla seminarzystów, wiele czasu poświęcał sprawom dobrego zachowania się. Równocześnie pełnił w Kurii wiele funkcji.
W uznaniu jego rzetelnej pracy Prymas Hlond w 1932 roku wyjednał ks. Kozalowi w Stolicy Apostolskiej nominację na szambelana papieskiego. Z dniem 12 czerwca 1939 roku papież Pius XII ogłosił go biskupem lappeńskim i sufraganem włocławskim. Sam Kozal o tej nominacji dowiedział się 7 czerwca z ust nuncjusza w Warszawie, dokąd był wezwany telegraficznie. Bezpośrednio z nuncjatury ks. Kozal przybył jako incognito do Włocławka i złożył wizytę swojemu przyszłemu ordynariuszowi. Uroczystość konsekracji biskupiej odbyła się 13 sierpnia 1939 roku w katedrze włocławskiej. Konsekratorem był ordynariusz diecezji bp Radoński przy współudziale bp Dymka i bp Zakrzewskiego.
     W okresie od konsekracji do wybuchu II wojny światowej bp Kozal poświęcał swój czas głównie przygotowaniu się do pełnienia nowych dla siebie zadań. W arkana tej pracy wprowadzał go wieloletni kanclerz kurii ks. Bolesław Kunka. W czasie wolnym od pracy biurowej bp Kozal składał wizyty różnym urzędowym osobistościom. Wizyty te były okazją do wypowiedzi na temat bieżących wydarzeń politycznych. Będąc dobrym obserwatorem, przewidywał ciężkie czasy dla kraju, choć nie przypuszczał, że będą one aż tak bardzo ciężkie. Wiedział też, że wojna jest nieunikniona, ale wierzył, jak wszyscy wówczas, że Polska się obroni. Krwawa burza, jaka rozszalała się nad Polską z dniem 1 września 1939 roku, postawiła bp Kozala przed szeregiem straszliwych wydarzeń. W jego biskupiej rezydencji rozlokował się Sztab Wojska Polskiego, który kierował obroną linii Wisły. Trzeba było stwierdzić, że w tych czarnych dniach września i nocy okupacji hitlerowskiej Kozal stanął na wysokości zadania. Już w pierwszych dniach wojny, kiedy lotnictwo niemieckie dokonywało nalotów na Włocławek, rozstrzeliwując z broni pokładowej uciekającą ludność, Kozal często był widywany na ulicach miasta. Nie tylko udzielał rannym pomocy duchowej, ale  nawet i sanitarnej. Odwiedzał z posługą Szpital Miejski w zastępstwie Kapelana, który wyszedł wraz z wojskiem. Wiele czasu spędzał w klasztorze reformatów, gdzie jednał ludzi z Bogiem. Jego opanowanie i spokój wlewały w serca zrozpaczonych ludzi nadzieję. Po opuszczeniu miasta przez większość urzędów i po wyjeździe Biskupa Radojskiego,  był jednym z najznakomitszych obywateli, którzy pozostali w grodzie. Dla księży i mieszkańców było to największą wartością, że ich nie opuścił, ale dzielił ich los.  Wszędzie jak tylko mógł, starał się pomagać ludziom. Pomagał nawet tym, od których żądano zbyt wielkich opłat za przewożenie przez Wisłę, kiedy został wysadzony na Wiśle most. Z chwilą wyjazdu Biskupa Radojskiego, na Jego barki spadł obowiązek administrowania Diecezją. Nie skorzystał z wielu okazji, aby opuścić Włocławek; najpierw z Biskupem Radojskim. Należy podkreślić Jego zdecydowaną wolę pozostania we Włocławku, mimo spostrzeżeń sztabu Wojska Polskiego, który kwaterował w Jego domu, mimo telefonicznego ostrzeżenia Wojewody Raczkiewicza. Kiedy wyjechał Biskup Radojski, On postanowił trwać na miejscu, trwać z tymi, do których papież go skierował. Z chwilą wkroczenia Niemców do Włocławka - 14 września, i przejściu oddziałów frontowych rozpoczęła się okupacja. Nadeszły dla bp Kozala bardzo trudne dni.  Rezydencję bp Kozala zajął sztab niemiecki, a po przejściu wojsk frontowych biuro policji. Okupanci rozpoczęli systematyczne likwidowanie wszystkiego co polskie. Akcja ta zwróciła się szczególnie przeciw Kościołowi katolickiemu, ponieważ księży uważano za duchowych i intelektualnych przywódców narodu. Hitler na odprawie wyższych dowódców wojskowych w dniu 22 sierpnia 1939 roku stwierdził, że po przejściu oddziałów frontowych SS dokona zagłady polskiej warstwy kierowniczej, w tym polskiego duchowieństwa. Podobne słowa wypowiadał wykonawca bezpośredni, który pisał, że Kościół Katolicki w Polsce będzie najistotniejszym czynnikiem walk o utrzymanie polskości. Tak więc likwidacja Kościoła była nieunikniona. Rozpoczęto konfiskatę budynków, instytucji kościelnych, zamykano Kościoły i likwidowano symbole kultu. Także Katedra, która  doznala uszkodzeń w czasie wojny i stała się przedmiotem zakusów niemieckich. Chciano z niej uczynić salę koncertową dla ludności niemieckiej. W tym wypadku na okres krótki udało się ją wybronić Biskupowi Kozalowi. Nie mniej którejś nocy zniszczono popiersie Piusa XI, wmurowane w północną stronę Katedry. W okolicy zniszczono wszystkie krzyże, tabliczki przydrożne, sprofanowano także kaplicę w Pałacu Biskupim.  Na te gwałty Kozal nie patrzał bezczynnie. Mimo panującego terroru, protestował przeciwko tym wysyłając do władz memoriały z wyszczególnieniem gwałtów, które jak można przypuszczać pozostały bez echa. Wkrótce doszło do pierwszych aresztowań duchownych we Włocławku.  Najpierw aresztowano wraz z nauczycielami wszystkich duchownych katechetów i ludzi związanych ze szkolnictwem na czele z docentem Michałem Morawskim, autorem znakomitej monografii Włocławka. Wielokrotne interwencje ustne jak i pisemne nie odniosły skutku, poza jednym wypadkiem Księdza Szafrańskiego, którego wówczas na krotko wypuszczono, ale potem ponownie aresztowano. W II połowie października 1939 roku Biskup otrzymał wezwanie do stawienia się w biurze miejscowego gestapo. Ci, którzy przeżyli czas okupacji, to wiedzą, co oznaczało najczęściej takie wezwanie i ile trzeba mieć odwagi aby stawić się w gestapo a nie uciekać czym prędzej. Kozal jednak zjawił się wraz z towarzyszącym Mu  Księdzem Rektorem Kruszynskim w oznaczonym dniu w gmachu gestapo. Początkowo rozmowa toczyła się bardzo grzecznie. Niemcy silili się na komplementy wobec Biskupa Kozala, podziwiali Jego płynna niemczyznę, znakomite wykształcenie. Szybko jednak doszło do różnicy zdań, zwłaszcza kiedy Biskup odrzucił oskarżenia niemieckie na temat tak zwanej „Krwawej niedzieli w Bydgoszczy”. Stwierdził, że nie wierzy w gwałty popełnione przez Polaków na Niemcach w Bydgoszczy, zdecydowanie protestował przeciwko aresztowaniu Księży, zamykaniu Kościołów. O mało nie doszło wtedy do czynnego znieważenia Biskupa.  Gestapo, jako cel wezwania przedstawiło Biskupowi sprawy uporządkowania spraw kościelnych.. Żądali, aby głoszono kazania w języku niemieckim. Kozal zdecydowanie stwierdził, że życie religijne nie może być uregulowane, ponieważ Księża zostają aresztowani bez powodu, Kościoły są zamykane. Przechodząc do wysuniętych żądań stwierdził, że ani Księża, ani ludzie nie mówią w języku niemieckim, a więc żądanie niemieckie jest bezpodstawne. Nie chciał się nawet zgodzić na czytanie ewangelii w języku niemieckim, co chcieli chociaż utargować Niemcy. Prowadząc dyskusję z pracownikami gestapo, Kozal z wielką godnością i odwagą występował w obronie interesów polskich Kościoła, a zwłaszcza Włocławka i mieszkańców Włocławka. Takich wezwań gestapo było co najmniej 3. Ostatnie z nich było  7 listopada w godzinach popołudniowych. Tego samego dnia aresztowano Go wraz z większością duchowieństwa we Włocławku i przewieziono do więzienia. Samo aresztowanie Biskupa Kozala było zaskoczeniem czasu. Już wcześniej przed aresztowaniem kazał przygotować sobie małą walizkę z niezbędnymi rzeczami  na wypadek aresztowania. Kiedy więc gestapo wieczorem 7 listopada przyszło Go aresztować Biskup był gotowy. Wszyscy podkreślają Jego godne zachowanie się i spokój w chwili aresztowania. Kiedy aresztujący Go oficer położył mu rękę na ramieniu, otrząsnął ją oświadczając, że dopiero w więzieniu będą mogli z Nim robić to, co im się podoba a na razie jest On tutaj gospodarzem a w dodatku piastuje godność Kościelną. W dniu 7 listopada 1939 roku, między godziną 22 a 23 bp Kozala i większość włocławskich duchownych wraz z alumnami Seminarium aresztowano, umieszczając ich w więzieniu miejskim. Biskupa zamknięto w izolatce w wyjątkowo ciężkich warunkach. Szykanowano Go bez przerwy do momentu wywiezienia z Włocławka. Biskup mężnie znosił swój pobyt w więzieniu, gdzie przetrzymywano Go w okropnych warunkach, śpiąc na gołym betonie i co noc budząc Go repetowaniem broni. Znając Niemców i patrząc na to, co się dzieje, przewidywał, że wojna będzie trwała długo i przyniesie ogromne zniszczenia i wiele cierpień, dlatego wówczas podjął decyzję ofiarowania swojego życia za Kościół i Ojczyznę. O swoim ślubie powiedział tylko swoim najbardziej zaufanym,  prosząc o dyskrecję do czasu śmierci W więzieniu włocławskim Kozal był do 10 stycznia 1940 roku, a następnie wraz z innymi księżmi umieszczono go w starym pocysterskim klasztorze w Lądzie nad Wartą, gdzie urządzono obóz przejściowy dla duchowieństwa. Pobyt w nim stanowił ostatni etap biskupiej działalności Kozala. Uwięzieni mieli prawo do korzystania z całego budynku klasztornego wraz z rozległym ogrodem. Nie wolno im było wychodzić poza obręb murów ani sprawować funkcji kapłańskich. Przebywając w Lądzie Kozal nadal potajemnie administrował diecezją i sprawował obowiązki biskupie. Jego pośrednikami w zarządzaniu było kilku księży, którzy potajemnie przybywali do Lądu po instrukcje i z informacjami. Fakt, że wśród uwięzionych znajdowali się wszyscy profesorowie i liczna grupa kleryków spowodował, że prawie normalnie funkcjonowało Seminarium.     Trzeba pamiętać, że Biskup Kozal mógł w każdej chwili uratować swoje życie, nawet w obozie, jako poddany pruski, mówiący świetnie po niemiecku. Wystarczyło Mu tylko przyjąć obywatelstwo niemieckie, wyprzeć się narodu, pójść na współpracę z okupantem, wyprzeć się  swoich przekonań. On jednak tego nie uczynił, nawet wtedy, kiedy Papież  Pius  XII  próbując go ratować mianował Go Biskupem lubelskim w miejsce aresztowanego biskupa Fulmana. On jednak nie mając pewności, że nie jest to prowokacja niemiecka, wolał jej nie przyjąć, niż ratować swoje życie. Wiedział bowiem, że kto chce  uratować swoje życie straci je. W sierpniu 1940 roku większość uwięzionych wywieziono do obozów koncentracyjnych. W Lądzie pozostał tylko biskup Kozal,  7 księży i 1 diakon. Klasztor zajęło wojsko niemieckie, a pozostała w nim dziewiątka więźniów stała się przedmiotem drwin i szykan żołnierskich. Sytuacja taka trwała do  3 kwietnia 1941 roku, gdy przewieziono ich do więzienia w Inowrocławiu. Tam został pierwszy raz dotkliwie pobity. Następnie przewieziono ich do Poznania, a potem wraz z innymi więźniami koleją do Berlina. Na berlińskim dworcu zakuto ich w kajdanki i prowadzono ulicami wśród umyślnie zebranych tłumów ludzi, którzy nie szczędzili im obelżywych słów. Po kilkunastu dniach, zgromadzonych w berlińskim więzieniu księży, przewieziono do obozu w Dachau, gdzie dotarli 25 kwietnia 1941 r.    

 

 

 


Zdjęcie obozowe Ks. Michała Kozala
Z chwilą wciągnięcia do obozowej ewidencji biskup stracił swoje nazwisko, a stał się numerem 24544. Jego biskupią szatą stał się obozowy pasiak, na którym widniał czerwony trójkąt co oznaczało, że jest więźniem politycznym. Biskup Kozal wśród więźniów był jedyną osobą którą znali wszyscy. Wyróżniał się od wszystkich powagą, niezmąconym spokojem i opanowaniem, z którego nie zdołały go wytrącić nawet najdotkliwsze urazy. Cieszył się także szacunkiem wszystkich współwięźniów, dla których nadal pozostał biskupem. Był to zresztą jedyny biskup katolicki w obozie, który z księży katolickich różnych narodowości stworzył jedną wspólnotę.  Jako biskup-więzień o numerze 24544 był wielokrotnie dręczony i szykanowany. Bito go bez wyraźnego powodu i nie były to pobicia przypadkowe. Bijący go doskonale wiedzieli, kogo mają przed sobą, ponieważ biskup był osobą znaną całemu obozowemu personelowi. Nigdy nie skarżył się na swój ciężki los, zawsze zachowywał spokój i milczenie. Swoim współwięźniom niósł pomoc duchową i pociechę, choć sam bardzo cierpiał. Podtrzymywał na duchu tych, którzy się załamali. Cały czas pełnił powierzone sobie obowiązki, a w chwilach trudnych nie zawahał się złożyć swego życia w ofierze. Jego ledwo tlące się życie zostało przerwane śmiercionośnym zastrzykiem 26 stycznia 1943 roku.

 

 

 

 

Oficjalnie władze obozowe powiadomiły, że biskup zmarł na tyfus. Po śmierci przeniesiono zwłoki Kozala do obozowej kostnicy, gdzie dokonano sekcji oraz wykonano gipsowy odlew jego twarzy, z którego wykonano maskę pośmiertną. Umieszczono ją później w obozowym muzeum. Po dokonaniu tych czynności zwłoki biskupa zostały 30 stycznia spalone w krematorium. Faktem jest, że współwięźniowie zwrócili się do komendanta obozu, aby ciało jego nie było spalone, ale pochowane na miejskim cmentarzu w Dachau. Niestety, komendant nie wydał na to zgody, gdyż po konsultacji z Berlinem otrzymał instrukcje aby uczynić wszystko w celu stłumienia ewentualnego kultu włocławskiego biskupa. Z Berlina przybył natomiast specjalny kurier i zabrał z obozowego magazynu wszystkie przedmioty i rzeczy osobistego użytku, które należały do biskupa. Również rodzina biskupa na prośbę o przysłanie za opłatą urny ze spalonymi prochami i zwrot osobistych rzeczy oraz insygniów biskupich otrzymała odmowę. Śmierć w obozie w Dachau była częstym i zwyczajnym zjawiskiem, że nie robiła większego wrażenia. Inaczej było jednak z bp Kozalem, uważanym powszechnie za kogoś nadzwyczajnego i bohatera. Tę śmierć odczuli wszyscy. Wieść o niej rozchodziła się od bloku do bloku, mówili o niej księża i świeccy, Polacy i cudzoziemcy. Dwa dni później, wiadomość o śmierci biskupa podało radio londyńskie, a także "Osservatore Romano". Jednak ze względów dyplomatycznych nie wymieniono ani miejsca, ani okoliczności jego śmierci. Po wyzwoleniu obozu w Dachau, współwięźniowie i świadkowie męczeństwa bp Kozala starali się niezwłocznie podejmować kroki zmierzające do otworzenia kanonicznego procesu beatyfikacyjnego. Oficjalne starania procesowe rozpoczęły się dopiero w 1957 roku. W dniu 14 czerwca 1987 roku został beatyfikowany przez papieża Jana Pawła II w Warszawie.  
                    
                                                                                   opr. Ks. Jerzy Pobłocki
Bibliografia:
Biskupski S., Męczeńskie biskupstwo księdza Michała Kozala, Włocławek 1946
Bojarska T., Cierniowa mitra, Warszawa 1969
Chlebek J., Dobrodziej Krostkowa. Opowieść o ks. Michale Kozalu administratorze Krostkowa w latach 1920-23, Krostkowo 1987 (maszynopis)
Chwaliszewski R., Zarys dziejów Parafii Krostkowo, Krostkowo 1993
Frątczak W., Biskup Michał Kozal, Życie, męczeństwo, kult, Warszawa 1987
Kaczmarek T., Biskup Michał Kozal - Mistrz Męczenników, Włocławek 2001
Korszyński F., Jasne promienie w Dachau, Poznań 1957
Kutta J., Kozal Michał, w: Bydgoski słownik biograficzny, Bydgoszcz 1994
Librowski S., Ofiary zbrodni niemieckiej spośród duchowieństwa Diecezji Włocławskiej 1939-1945, Włocławek 1947
Librowski S., Materiały do dziejów diecezji włocławskiej czasu wojny 1939-1945, "Archiwa, Biblioteki i Muzea Kościelne"
Majdański K., Błogosławiony biskup Michał Męczennik i inni, Szczecin 1989
Miller B., Osiem dni z księdzem Michałem Kozalem, Warszawa 1987
Pastuszewski S., Bydgoski okres w życiu błogosławionego Michała Kozala, Bydgoszcz 1995
Pastuszewski S., Bydgoskie ślady błogosławionego Michała Kozala, Bydgoszcz 1987

 

 
 
 
  webmaster:
Ks. Proboszcz J.Pobłocki