Parafia Bł. Michała Kozala BM w Pruszczu Gdańskim
 
  Niedziele i Święta
7.00
8.30
10.00
11.30 ( dla dzieci)
13.00
18.00
  W święta zniesione
6.30
10.00
18.00
 
  I Piątek Miesiąca 6.30
16.30 (dla dzieci)
18.00
19.00 (dla młodzieży)
 
  W dni powszednie
6.30
18.00
 
  Spowiedz Święta:
Niedziela:
podczas Mszy Św.
Dni powszednie:
20 minut przed
Mszą Św.

Trochę humoru


 

Dziękuje za nadesłane dowcipy, w miarę możliwości będę  je publikować

 

 

Kubuś Puchatek do Prosiaczka:

- Dostaliśmy od Krzysia dziesięć baryłek miodu do równego podziału,

każdy z nas będzie miał po osiem.

- Ależ Kubusiu, jeśli podzielimy dziesięć na dwóch to każdy z nas

będzie miał po pięć a nie osiem - stwierdził Prosiaczek.

Na to Kubuś Puchatek:

- Ja tam nie wiem, ja swoje już zjadłem.

 

nadesłał :  Michał

 

Na lekcji pani katechetka mówi do dzieci, że Bóg jest wszędzie.

Po chwili Jaś się odzywa:

- Proszę pani, a czy Bóg jest też w mojej piwnicy?

- Oczywiście, że tak - odpowiada pani.

- Ha ha ha, ale pani kłamie! Ja nie mam piwnicy!

 

nadesłała: Nina

 

Idzie Jasiu ulicą i przewraca się klnąc z powodu wypadku.

 Słyszący to ksiądz mówi do Jasia:

- Jasiu, czy nie chcesz abyśmy się spotkali w niebie?

- A co ksiądz takiego złego zrobił?

 

nadesłała: Nina

 

 

Przychodzi królik do sklepu niedźwiedzia i pyta:

- Macie chleb dwukilogramowy?

Na to niedźwiedź:

- Nie ale mamy kilogramowy. Podać?

- Nie, dziękuję

Ta sama sytuacja powtarza się przez trzy dni.

Czwartego dnia przychodzi królik i pyta:

- Macie chleb dwukilogramowy?

- Tak mamy.

- No to poproszę pół.

 

nadesłała: Barbara

 

 

Rozmowa dwóch maturzystów:

- Czytałeś Szekspira?

- Nie, a kto to napisał?

 

nadesłała: Dagmara  z  Zielonej Góry

 

 

Przychodzi facet do psychiatry. Psychiatra pyta:

- Ile nóg ma pies?

- Cztery

- A uszu?

- Dwa

- A oczu?

- Co pan jeszcze nigdy w życiu psa nie widział?!

 

 

Jasio wraca spóźniony do domu, w którym rodzice czekają na wyjaśnienia.

-Przepraszam, że wróciłem tak późno - tłumaczy Jasio.

-Na dworcu PKP zabrakło prądu i przez 5 godzin czekałem,

aż ruszą  ponownie ruchome schody.

 

Asia z Sieradza

 

 

Jaś pyta się taty, czy kupił coś pod choinkę.

A tata mówi: "Tak, stojak".

 

nadesłała: Ola

 

-Gdy rano dzwoni budzik to mam wrażenie, jakby

ktoś strzelał do mnie z karabinu maszynowego.

 - I co, natychmiast wstajesz?

- Nie, dalej śpię, jak zabity.

 

nadesłała: Monika z Pasłęka

 

Mama mówi do Jasia: -Jasiu, spójrz, jaki piękny las!

-Nie widzę, mamusiu, te drzewa mi zasłaniają!

 

nadesłała: Monika z Pasłęka

 

Przychodzi baba do lekarza z okularami na brzuchu.

- Co pani dolega?

- Ślepa kiszka!

 

nadesłała: Marysia

 

Na lekcji religii:

- Kto z was chciałby iść do nieba?

Wszystkie dzieci podnoszą ręce do góry.

Tylko Jaś siedzi bez ruchu.

- A ty, mój chłopcze - pyta ksiądz

- nie chcesz iść do nieba?

- Chcę i to bardzo, ale obiecałem tacie,

że po lekcjach szybko wrócę do domu!

 

nadesłała: Ania (Ełk)

 

- Kaziu, czy umyłeś już uszy?

- Nie, ale jeszcze słyszę.

 

nadesłała: Ola z Milanówka

 

 

W Morskim Oku kąpie się baca.

 Przechodzący turysta pyta się:

- Baco, nie zimno wam?

- Ni

- Ciepło?!

- Ni

- A jak wam jest?

- Jędrzej

 

nadesłała: Kasia z Zakopanego

 

Jasiu przychodzi do domu, a mama pyta się jego:

- Umiesz liczyć do pięciu?

- Tak: 3, 4, 5 - odpowiada Jasiu

- A gdzie 1 i 2?

- W dzienniczku!

 

nadesłał(a): O.K

 

Nauczyciel kazał za karę przepisać Jasiowi 100 razy:

"Nie będę mówił ty do nauczyciela". Na drugi dzień Jasiu

pokazuje zeszyt, w którym napisał to zdanie 200 razy.

Wychowawca pyta się go, dlaczego przepisał to tyle razy.

- Dlatego, że cię lubię stary...

 

 

Tato mówi do Jasia:

- Pomaluj okna!

Jasiu wziął pędzel, farby i zabrał się do roboty.

Za dwie godziny wraca:

- Ramy też pomalować?

 

Szkoła to przyjemność, a ja nie mam czasu na przyjemności.

 

Mała dziewczynka pyta matkę:
- Mamusiu, mogę iść popływać?                            
- Nie, córeczko, tam są rekiny.
- Ale tatuś pływa.
- Tatuś może. Jest ubezpieczony.


W każdą niedzielę, wychodząc z kościoła, mężczyzna dawał żebrakowi 10 zł i tak to trwało kilka miesięcy. W październiku dał mu 5 zł.
Zdziwiony żebrak pyta:
– Dlaczego tylko 5 zł, zawsze było 10 zł?
– No wiesz, posłałem syna na studia.
– Ale dlaczego na mój koszt?

Dwóch prawników weszło do baru. Zamówili po drinku, po czym wyciągnęli z teczek po kanapce i zaczęli jeść. Natychmiast pojawił się przed nimi właściciel baru.
– Panowie, bez przesady, nie możecie tu jeść swoich kanapek.
Prawnicy wzruszyli ramionami i zamienili się kanapkami.


Przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe botki.
Szarpie się, męczy. Jest!! Weszły! Spoceni siedzą na podłodze, gdy dziecko odzywa się:
– Plosę pani, założyliśmy buciki odwlotnie...
Pani patrzy, faktycznie. Ściąga je, morduje się, sapie. Uuuf, zeszły.
Wciągają je znowu, sapią, ciągną. Buciki nie chcą wejść... Uuuf. weszły. Pani siedzi, dyszy, a dziecko mówi:
– Ale to nie są moje buciki...
Pani niebezpiecznie zwęziły się oczy, odczekała i znów szarpie się z butami... Zeszły.
Na to dziecko: – To buciki mojego blaciska i mama kazała mi je nosić...
Pani zacisnęła ręce na szafce, odczekała, aż przestaną się trząść, przełknęła ślinę i ponownie wciąga buty. Po długiej walce, weszły. Nareszcie!
– No dobrze – mówi wykończona pani – a gdzie są twoje rękawiczki?
– Mam schowane w bucikach...

Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc sprowadził sobie nasz elementarz. Wkrótce spróbował pochwalić się tym przed Janem Pawłem II. Jednak coś mu się pomyliło i zamiast:
"Jak się czuje Papież",
zapytał: - Jak się czuje piesek?
Papież spojrzał na niego zdziwiony, po czym odpalił: - Hau, hau

Jedna z sióstr opiekujących się zapiskami siostry Faustyny pytała kardynała Wojtyłę, czy może je zawieźć księdzu, który miał napisać teologiczną opinię na temat "Dzienniczka". Kardynał stanowczo odmówił:
- Będzie Siostra jechała tramwajem, tramwaj się wykolei, i "Dzienniczek" zginie. I Siostra zginie, ale to nic, bo Siostra pójdzie do nieba. A "Dzienniczek" nie może zginąć!

- Puk! Puk!
- Kto tam?
- Ateista.
- Nie wierzę!
- Jak Boga kocham!

Baca zakopuje w ziemi zdechłego psa.
Sąsiad zagaduje:
- A co to się stało, kumie?
- Aaa, musiołek go zastrzelić!
- To pewnie był wściekły, co???
- No, zachwycony to nie był!!!

Policjant zatrzymuje bacę jadącego furmanką.
- Baco, co wieziecie?
Baca nachyla się i szepcze:
- Siano.
- Czemu tak cicho mówicie?
- Żeby koń nie usłyszał!

Podczas powitania w Monachium Ojciec Święty zapytał dzieci:
- Dano wam dziś wolne w szkole?.
-Tak!!! - wrzasnęły z radością dzieci. Jan Paweł II odpowiedział:
- To znaczy, że papież powinien częściej tu przyjeżdżać.

Ksiądz Karol Wojtyła maszerował po Tatrach. Był ubrany na sportowo, niósł plecaczek. W pewnym momencie zorientował się, że zapomniał zegarka. Podszedł więc do opalającej się na uboczu ładnej kobiety. Zanim jednak zdążył otworzyć usta, kobieta przywitała go:
- Zapomniał Pan zegarka, co?
Ksiądz zdziwił się, skąd o tym wie. Turystka pokiwała głową:
- No tak... Jest pan dziesiątym mężczyzną, który zapomniał zegarka. A później proponuje wino, wspólne opalanie i dancing w Zakopanem...
- Ale ja jestem księdzem! - zaprotestował ksiądz Wojtyła. Kobieta nie zmieszana, odpowiedziała:
-Podrywano mnie na różne sposoby, ale "na księdza" to pierwszy raz.

- Marnie wyglądasz. Powinieneś mniej pościć - powiedział zakonnik do pustelnika.
- Przecież mam osiemdziesiąt lat i świetnie się czuję - odpowiedział starzec.
- Gdybyś mniej pościł, miałbyś już dziewięćdziesiąt.

Policjanci zatrzymują samochód. Wysiada ksiądz.
- Dzień dobry...
- Szczęść Boże - odpowiada kapłan.
- Co ksiądz wiezie w bagażniku?
- Bojler...
- No tak, bojler... W takim razie dziękujemy...
Ksiądz odjechał. Zdziwiony policjant pyta kolegę:
- Co to jest bojler?
- Nie wiem, ja nie chodziłem na religię...

- Ładne buty, proszę księdza.
- Zamszowe?
- Nie.
- Za swoje.

Podczas kolędy rozmowa nie zawsze się klei. Ksiądz zagadał więc do najmłodszego w rodzinie Jasia:
- A ile masz lat?
- Siedem...
- A do kościółka chodzisz?
-Chodzę...
- Co niedziela?
- Co niedziela...
- Z całą rodziną?
- Z całą...
- A do którego?
- Do Carrefoura...

- Mamo, dlaczego na zdjęciu ślubnym jesteś w białym welonie? - zapytało dziecko.
- Biały kolor to znak radości, synku.
- A dlaczego tata jest tu ubrany na czarno?

Rozpętała się potworna burza na morzu. Ksiądz poszukał kapitana.
- Czy toniemy? - zapytał.
- Dopóki marynarze klną, nie jest tak źle- odpowiedział kapitan. Po kwadransie duchowny zapytał znowu:
- Czy marynarze jeszcze klną?
- Tak!
- Bogu niech będą dzięki!



 

 
 
 
  webmaster:
Ks. Proboszcz J.Pobłocki